niedziela, 18 października 2015

Ekstrakt waniliowy, wbrew pozorom nie tylko dla dorosłych

Ostatnio na listach składników wielu przepisów można znaleźć magiczną miksturę jaką jest ekstrakt waniliowy. Niestety te dostępne w sklepach są albo drogie (30 zł za 100 ml to troszkę przesada, nawet za ekstrakt naturalny) albo nafaszerowane chemią. 
Tymczasem receptura jest naprawdę bardzo prosta i zdecydowanie tańsza, niż 300 zł za litr. 

Lista składników obfituje w aż 3 (a tak naprawdę to 2) pozycje. Są to:
- laski wanilii - 8 zł
- 0,25 lub 0,5 litra wódki - 50 zł w przypadku 1,0l (wersja najbardziej ekonomiczna)

- szklana, szczelnie zamykana butelka lub po prostu słoik, który chyba posiada każdy

Tak więc, umówmy się, 2 pozycje :-).

Laski wanilii należy przekroić wzdłuż, uważając jednocześnie, by nie usunąć z nich nasionek, które są najważniejsze przy tworzeniu ekstraktu. Tak przygotowaną wanilię wkładamy do słoika/butelki i zalewamy wódką. Szczelnie zamykamy i odstawiamy na jakiś tydzień. Mikstura musi bowiem swoje odstać, by aromat wanilii był naprawdę mocny. 
Po jakimś czasie nasionka się wytrącą i opadną na dno, tworząc osad. 
Zaletą takiego ekstraktu jest również to, że można go dowolnie często uzupełniać - wystarczy po prostu dolać wódki. 

Całkowity koszt litra takiego ekstraktu waniliowego wynosi 58zł. Jest to więc około 5 razy mniej niż zapłacilibyśmy za litr ekstraktu w sklepie. 

Biorąc również pod uwagę to, że pojemność 2 łyżeczek (bo tyle zazwyczaj dodaje się do ciasta) to 12ml, otrzymujemy w ten sposób ok. 83 porcje. 
Dzieląc 58zł na 83, otrzymujemy koszt 0,60 zł za 2 łyżeczki ekstraktu. 

Czy kogoś jeszcze trzeba przekonywać liczbami? 

Mój ekstrakt ma już ponad pół roku. Na zdjęciu widać jak wytrąciły się ziarenka.

niedziela, 4 października 2015

Zjedz batona, bo zaczynasz gwiazdorzyć

Nie ma chyba osoby, która nie potrzebowałaby czasami w ciągu dnia zastrzyku energii. By sobie go dostarczyć najczęściej sięgamy po coś słodkiego. Na pomoc przychodzą wszelkiej maści batoniki czekoladowe, które kuszą niską ceną i ilością energii, którą dostarczają. Niestety poza dużą ilością cukru, nie dostarczają zbyt wiele naszemu organizmowi. Cukier skacze natychmiastowo, równie szybko też spada. Dodatkowo razem ze słodyczą dostarczamy sobie sporo chemii i obrzydliwych kwasów tłuszczowych, które obok tych zdrowych nawet nie stały.

W trakcie przerwy na lunch sama bardzo często sięgam po batony, gdyż je po prostu lubię. Są pełne orzechów, malin i ... zrobione własnoręcznie.

Przepis znalazłam na kanale youtube'owym The Happy Pear prowadzonym przed dwóch braci bliźniaków. Jest niezwykle szybki, a przygotowane w ten sposób batoniki starczają na dość długo. U mnie wyszło 16 sztuk. Zakładając, że zjadam jeden dziennie, dzięki ok. 30 minutom spędzonym w kuchni, dostarczam sobie zdrową bazę pod drugie śniadanie na dość długi czas. Należy jednak pamiętać o tym, że batoniki trzeba przechowywać w suchym, ciemnym i szczelnie zamkniętym pojemniku. Są one dość wilgotne, więc mogą łatwo się psuć. Jest to idealne rozwiązanie, gdy przygotowujemy takie batoniki nie tylko dla siebie. 

Jeśli chodzi o koszt przygotowania tych orzechowo-malinowych batoników, to przedstawia się to następująco (ceny liczone dla faktycznie użytych ilości składników):
- orzechy włoskie 15 dag - 3,30 zł
- orzechy nerkowca 15 dag - 2,35 zł
- suszone daktyle 10 dag - 0,90 zł
- ekstrakt waniliowy - 0 zł (w kolejnym poście pokażę Wam, jak taki ekstrakt zrobić samemu przy praktycznie zerowym koszcie)
- olej kokosowy - 2,58 zł
- mrożone maliny 30 dag - 5,99 zł
- nasiona chia 4 łyżki - 0,20 zł
- syrop z agawy, kilka łyżek - 0,50 zł
- płatki owsiane 13 dag - 0,51 zł
- mielone migdały 5 dag - 1,15 zł

Całość to 17,48 zł. Zdaję sobie sprawę, że ceny te mogą się różnić od tych, które są dostępne w różnych sklepach i rejonach Polski. Jestem jednak pewna, że cena jednego orzechowo-malinowego batonika nie będzie większa niż 1,50 zł. 
Ceny batonów czekoladowych oferowanych w sklepach również różnią się między sobą. Nierzadko jednak kształtują się one w okolicach kwoty właśnie 1,50 zł. Zwłaszcza, gdy zakupy robimy na szybko, pod wpływem głodu, w automatach i prywatnych sklepikach oferujących wyższe ceny niż te w supermarketach. 

W przypadku "najczarniejszego" scenariusza, zakładającego, że cena batonika malinowo-orzechowego i cena batona czekoladowego znanej marki są takie same, decyzja o wyborze, chyba nie jest zbyt trudna. Biorąc pod uwagę fakt, że gdy tylko poczuję głód mogę otworzyć torebkę i wyjąć z niej swojego, zdrowego batonika, którego przygotowanie zajęło mi ok. 2 minuty (30 minut podziel na 16 sztuk), zdecydowanie wybieram tę opcję!

A Ty?

Do tego lektura dobrego magazynu i nic więcej do szczęścia nie potrzeba.